Image default
Wywiad

„Adler to mój alter ego” – Marta Merriday o zoologii, ulubionych pisarzach i swoich planach na przyszłość.

Jesteście ciekawi skąd Marta Merriday „wytrzasnęła” pomysł na głównego bohatera oraz co chciała przekazać swoją powieścią? Zapraszam na drugą część wywiadu!

Pozostając w temacie bohaterów… Adler – protagonista – to młody chłopak, którego kreacja jest bardzo wyrazista, pełna barw. Można odnieść wrażenie, że został żywcem wyjęty z realnego świata. Czy tak w istocie jest?

Ha, ha, lubię sobie myśleć, że Adler to mój alter ego 🙂 Kiedy wchodzę do świata tej powieści, staję się Adlerem — zapalonym zoologiem, miłośnikiem dzikich przygód i podróży. W rzeczywistości podobnie jak Adlera, ogromnie interesuje mnie świat zwierząt, uwielbiam spędzać długie godziny w muzeach historii naturalnej i studiować oryginalne dzieła Darwina. Przygoda i dalekie podróże też nie są mi obce 😉 Adler to intrygujący i złożony bohater, taki magnes na przygody, stąd mój zamysł, aby kontynuować cykl, którego centralną postacią jest właśnie on.

Chciałam zapytać, czy interesujesz się zoologią, ale ubiegłaś moje pytanie. Zapytam zatem o pewien nietuzinkowy rytuał przedstawiony w powieści, który przejść powinni wszyscy chcący dołączyć do klubu zoologów. Przyznam, że czytając ten fragment miałam ciarki na plecach. Proszę zdradź skąd pomysł na, bądź co bądź, nieco brutalne może nawet odpychające „przejście chrztu”.

Klub Zoologów w „Adlerze” to elitarne i bardzo osobliwe bractwo. Niejako narzucało się, by nie było łatwo zostać jego członkiem. Dodatkowo, inicjacja pokazana jest z punktu osoby, której zagadnienia zoologiczne są zupełnie obce, a jej kontakt z przyrodą jest ograniczony do spacerów po parku czy ogrodzie. Dlatego właśnie, jak sądzę, „chrzest” tego bohatera robi takie wrażenie.

Przyznam się, że do tej pory, na samo wspomnienie, oblewa mnie zimny pot… Skupiając się na emocjach – jakie chciałaś przekazać czytelnikom? Czy była to chęć sprawienia rozrywki czy może chciałaś, aby odbiorca pochylił się nad zagadnieniami, zastanowił nad treścią, może odniósł ją do swojego życia?

Oczywiście wiele humorystycznych dialogów i scen tworzyłam z myślą, by rozbawić czytelnika.  Może w to nie uwierzysz, ale mnie osobiście scena inicjacji wybitnie bawi, może to przez tę nieporadność bohatera, który przechodzi „chrzest” 🙂 Czysta rozrywka nie jest jednakże moim głównym zamierzeniem, jeśli mówimy już o całokształcie powieści.

Chciałam przekazać czytelnikowi moją prywatną refleksję na temat świata przyrody — tego prawdziwego, dzikiego, nie tego, który znamy z parków miejskich, choć one z kolei są znakomitym przykładem dominacji człowieka nad innymi gatunkami. Rozpanoszyliśmy się na całej kuli ziemskiej, spychając resztę jej mieszkańców do ciasnych, grodzonych zieleńców. Dla mnie świat przyrody jest zarówno piękny, jak i brutalny. Ekspansja gatunku ludzkiego jest tego najlepszym przykładem.

Chciałam również zachęcić czytelnika, by starał się dostrzegać magię i tajemniczość w zwykłych, codziennie mijanych przez niego miejscach, tak jak robię to ja. Ja zawsze sobie myślę, że w każdym z tych miejsc może się zacząć niesamowita przygoda. Jeśli będziesz kiedyś na Charlotte Square w Edynburgu, zobacz coś więcej niż zwykły zieleniec, spróbuj sobie wyobrazić to miejsce, w którym sir George przechodził brutalny i magiczny rytuał inicjacji.

Gdy tam będę wierz mi – w mojej głowie od razu zagości ten epizod. Bardzo podoba mi się to, co powiedziałaś o tajemniczości i magii mijanych miejsc. Pośpiech, jaki rządzi ludźmi często zasłania oczy na to, co wyjątkowe. Sama odkryłam kilka wspaniałych miejsc, w pobliżu swojego miejsca zamieszkania, gdy zaczęłam wychodzić na długie spacery z psem. Zaczęłam widzieć rzeczy, których wcześniej nie dostrzegałam – kolorystykę drzew, nieregularność kształtów jakiegoś budynku. Podobnie mam, gdy przechadzam się po lasach, które są dla mnie, można powiedzieć, azylem. Czy i Ty masz taki azyl?

Tak: góry, las, otwarte, ciągnące się w nieskończoność przestrzenie. Szczególnie lubię miejsca magiczne, ale jeszcze nieodkryte przez masowego turystę. Oczywiście nie będą to jakieś spektakularne miejscówki, lecz tak jak powiedziałaś czasami nie potrzeba wiele: ot, droga i rząd samotnych brzóz ciągnących się wzdłuż niej. O każdej porze roku te brzozy wyglądają inaczej, są Twoim łącznikiem ze światem przyrody i Twoją oazą.

Dokładnie tak jest! I mam nadzieję, że każdy odnajdzie taką swoją oazę. Powiedz mi, kogo postawiłabyś na piedestale, jeśli chodzi o innych twórców powieści? Czy masz ulubionego pisarza/pisarkę?

Od lat na takim piedestale stawiam czołowych pisarzy rosyjskich XIX i XX wieku: Dostojewskiego, Lermontowa, Puszkina, Sołżenicyna, Bułhakowa. Tak się składa, że wiele z moich ulubionych powieści napisali rosyjscy dysydenci: Bukowski, Wojnowicz, Kaminer.

Jaka jest Twoja ulubiona książka tych autorów?

Moja wielka piątka to: „Biała gwardia” Bułhakowa, „Biesy” Dostojewskiego, „Życie i niezwykłe przygody żołnierza Iwana Czonkina” Wojnowicza, „I powraca wiatr” Bukowskiego, „Podróż do Trulali” Kaminera.

Czy zdradzisz swoje plany na przyszłość, tę pisarską oczywiście.

Mam sporo planów, nad których realizacją aktualnie pracuję 🙂 Po pierwsze, chciałabym kontynuować cykl o przygodach Adlera i jego przyjaciół. Planuję również zadebiutować na rynku anglojęzycznym moją powieścią „The King of Marksmen”. Jako że w mojej głowie mam ostatnio pełno pomysłów inspirowanych Australią, chcę też napisać jakąś lżejszą i bardziej kobiecą opowieść — miejscem akcji będzie pewnie Canberra 🙂

Trzymam kciuki za każdy pomysł i życzę, aby wszystkie powieści, spod Twojego pióra, były równie porywające co „Adler. Tajemnica zamku Bazina”. Tak na koniec… Jak zachęciłabyś, jednym zdaniem, czytelników do sięgnięcia po swój debiut?

Dziękuję bardzo 🙂

Do sięgnięcia po „Adlera” zachęcam wszystkich miłośników nietuzinkowej przygody i mrocznej intrygi, którzy mieliby ochotę przenieść się do kilku wyjątkowych, magicznych zakątków Wysp Brytyjskich.

Serdecznie dziękuję za rozmowę!

Bardzo dziękuję za miłą rozmowę 🙂

Marta Merriday, autorka powieści przygodowo-fantastycznych, absolwentka Heriot-Watt University w Edynburgu oraz Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Pisze po polsku i po angielsku. Jej debiutancka powieść „Adler. Tajemnica zamku Bazina” została zainspirowana mrocznym klimatem, surową przyrodą oraz obserwacjami codziennego życia na Wyspach Brytyjskich, gdzie autorka spędziła kilka lat. Obecnie mieszka w Canberze.

Fot.: Archiwum prywatne

Wpisy, które mogą Ci się spodobać

„U Bednarka trupy były, są i będą” – rozmowa z Adrianem Bednarkiem cz. I

Bookmoment

„Motywacji do ciężkiej pracy nigdy mi nie brakowało” – rozmowa z Adrianem Bednarkiem cz. II

Bookmoment

Przez pryzmat niepowagi cz. II – Mateusz Wieczorek o muzyce, rodzicach i polecanych książkach

Bookmoment
1