Image default
Horror Książki Recenzje

Komórka – Stephen King

W dobie dzisiejszych czasów telefony komórkowe są wręcz nierozerwalnym elementem ludzkiej egzystencji. To za pomocą tychże “czarnych skrzynek” mamy możliwość pozostania w kontakcie z bliskimi. Jednakże spróbujmy się zastanowić co by było, gdyby wszystkie smartfony okazały się śmiercionośną zarazą. Stephen King pozwala nam spojrzeć na ten problem z jego własnej perspektywy…

Dopiero później zdał sobie sprawę, że ciało samo wie jak walczyć, kiedy trzeba. Na co dzień ukrywa tę wiedzę przed swoim właścicielem, tak samo jak ukrywa umiejętność biegania, przeskakiwania przez strumień, pokazywania środkowego palca albo umierania, kiedy nie ma innego wyjścia.

Stephen King

“Komórka” rozpoczyna się od codziennego widoku – młodzi ludzie przemierzają ulice wpatrzeni w telefony komórkowe, jednak w pewnym momencie coś zaczyna się dziać… Następuje Puls po którym dotychczasowe życie w mgnieniu oka przestaje istnieć. Szaleństwo ogarnia wszystkich tych, którzy odebrali telefon od tajemniczego rozmówcy. Clayton Riddell, który jako jeden z nielicznych nie posiada komórki jest świadkiem rozgrywającego się horroru – ludzie tracą rozum, rzucają się sobie do gardeł, a w ich oczach widać rządzę krwi i mordu. Samoloty zaczynają spadać z nieba, samochody taranują wszystko na swojej drodze. Rozpoczyna się walka o przeżycie, ale nie każdemu pisany jest happy end.

Początek książki zapowiada się obiecująco, jednakże z czasem tendencja ta opada, a napięcie rozmywa się niczym we mgle. Powieść bardziej skupia się na wędrówce bohaterów do konkretnego miejsca, mniej na samej fabule/akcji. Momentami byłam wręcz znużona powieścią. Może gdyby było więcej krwawych/dramatycznych/trzymających w napięciu scen…

Czy książka ta zasługuje na miano horroru? Cóż – ciężko powiedzieć. Nie wzbudziła ona we mnie ani strachu, ani przerażenia, ani niepokoju…Jedynie nieco przemyśleń. Brakowało mi w książce tej grozy, nieoczekiwanego zwrotu akcji, kunsztu literackiego czy po prostu zarysowania sytuacji  – najogólniej mówiąc cech, które kojarzone są z nazwiskiem King.

Powaliło mnie natomiast samo zakończenie po którym nie mogłam pozbyć się wrażenia, że posiadam niekompletny egzemplarz książki! Co prawda King znany jest z otwartych zakończeń, które powodują opadnięcie szczęki do samej ziemi, albo i jeszcze niżej, ale takiego obrotu spraw w najśmielszych oczekiwaniach nie przyjmowałam do wiadomości.

Podsumowując, książka nie należy do najlepszych w dorobku Mistrza, aczkolwiek to Stephen King, a komu jak komu, ale jemu wiele wybaczę! Czy polecam? Jeśli jesteś fanem, bądź jeśli znasz już kilka utworów Stephena to myślę, że warto poświęcić chwilę na przeczytanie tej książki, natomiast jeśli rozpoczynasz dopiero przygodę z Kingiem – odradzam! Sięgnij raczej po starsze dzieła autora.

Wpisy, które mogą Ci się spodobać

Świnia ryje w sieci, czyli z pamiętnika hejtera – PigOut

Bookmoment

Wizja – Dean Koontz

Bookmoment

Koralina – Neil Gaiman

Bookmoment
1