Image default
Książki Literatura współczesna Recenzje

Noc Kupały – Katarzyna Berenika Miszczuk

“To tylko stara znajoma, ona nic dla mnie nie znaczy” – zapewne doskonale znasz te słowa, wielokrotnie przewijały się w telewizji czy książkach. A może ktoś powiedział je wprost do Ciebie? Na czym polega fenomen “stara miłość nie rdzewieje”? Dlaczego tak jest, że pomimo obecnego szczęścia, serce przyspiesza na myśl lub widok dawnego obiektu westchnień? Oczywiście nie chcę popadać w generalizację – każdy, na podobną sytuację zareaguje inaczej, niemniej wiele związków rozpada się właśnie przez takie uczucie. Uczucie do przeszłości, która niespodziewanie postanowiła zapukać do naszych drzwi…

Gosława zmaga się z podobnym doświadczeniem. Kiedy wraca była żona Mieszka, (która nie jest tak martwa jak mogłoby się wydawać) spokój kobiety zostaje zburzony. Nie jest to problem bynajmniej prosty, Gosława za wszelką cenę chce wierzyć, że przeszłość została pogrzebana. Zachowanie Mieszka nie ułatwia jednak sprawy i wskazuje na coś zupełnie innego. Ex małżonka z przekąsem przygląda się nowemu związkowi mężczyzny. Nie jest nim zachwycona, mało tego – chce wyeliminować swoją przeciwniczkę. Co zrobi, aby pozbyć się rywalki? Czy uczucie łączące Gosławę i Mieszka przetrwa? Tymczasem, wielkimi krokami zbliża się Noc Kupały, podczas której wypełni się przeznaczenie szeptuchy. Gosława musi zmierzyć się z odnalezieniem kwiatu paproci. Czy jej się uda? Komu go odda? Kobieta nie może pozbyć się wrażenia, że stanie się coś złego.

“Noc Kupały” jest drugim tomem cyklu “Kwiat paproci”. Niestety nie miałam okazji zapoznać się z częścią pierwszą, co spowodowało trudności w odnalezieniu prawidłowego rytmu historii. Dużo rzeczy udało mi się wywnioskować, jednak pozostało wiele niedomówień…

Gosława jest typowym obrazem kobiety uciśnionej – okłamywana, zdradzana, ciągle towarzyszy jej uczucie zagrożenia, a wszelkie możliwe nieszczęścia i plagi spadają wprost na jej głowę. Romans z Mieszkiem też nie jest kolorowy, raczej przepełniony duszącym odorem przeszłości. Mało tego! Gosława posiada niezwykły dar, który sprawia, że potyka się o wszystko na swojej drodze, i nie ważne jest to, czym będzie obiekt potknięcia. Niekiedy masz wrażenie, że główna bohaterka jest zwyczajnie infantylna, czego wyraz daje również cytat, który pragnę przytoczyć:

Gosiu… ty jak czasem coś powiesz, to człowiek poważnie zaczyna się zastanawiać, czy sobie żartujesz, czy może jesteś po prostu głupia (…).

Katarzyna Berenika Miszczuk

Jednakowoż znajduję plusy w tej sytuacji – Gosława bawi do łez. Jedyny minus, w moim mniemaniu, to lekka groteska jeśli chodzi o bakteriofobię głównej bohaterki. Owszem – fobia to fobia, i o ile na początku sceny te wydawały mi się całkiem zabawne, tak później zaczęły mi przeszkadzać. Autorka świetnie dobrała imiona, które są lustrzanym odbiciem osobowości bohaterów. Każda postać nadaje książce żywości, i zupełnie nie wiem w czym tkwi problem, ponieważ pomimo ładnego zarysu charakterów, napotkałam trudności na ścieżce zżycia się lub utożsamienia z którąś postacią.

Linia fabularna skupia się na folklorze słowiańskim. Nie brakuje również kryzysów egzystencjalnych, dylematów, czasem desperacji. Istna mieszanka wybuchowa. Słowiańska magia przenika karty powieści i chwytając Cię za ręce, prowadzi do poznania sekretów najkrótszej nocy w roku. Notabene – odniesienia do wierzeń słowiańskich odgrywają w książce znaczną rolę. Będziesz mógł je dokładnie prześledzić, zaczerpnąć gram wiedzy. Jest czas na poznanie bohaterów, czas na chwilę wytchnienia czy refleksji, śmiało możesz dać się ponieść wirowi zaklęć. Wszystko wydaje się grać tak jak należy, aczkolwiek momentami miałam wrażenie, jak gdyby powieść była zbyt rozbudowana co negatywnie wpłynęło na efektywność czytania. Początkowa fascynacja fabułą również odeszła w zapomnienie ponieważ z biegiem wydarzeń nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wiele fragmentów dodanych jest na siłę. Samo zakończenie zaś, jest bardzo intrygujące – sprawia, że masz ochotę dowiedzieć się co będzie dalej.

Styl powieści jest lekki i przyjemny. Naturalność płynąca z kart sprawia, że książkę czyta się w trymiga. Autorka miała dobry pomysł, który umiejętnie przeniosła na papier. Niekiedy wywiezie Cię na manowce, wprowadzi niepokój czy napięcie. Twoja twarz przybierze zatrważający wyraz, aby zaraz rozpromienić się uśmiechem. Widać konsekwencję, zaangażowanie i rzetelność. Wielki plus należy się za żwawą akcję, dobry humor, tajemnicze moce, mrok czy bóstwa. Miłosne uniesienia idą w parze z błąkającymi się cieniami. Czyimi? Tego musisz dowiedzieć się sam!

Odkochanie się nie powinno być trudne.

Katarzyna Berenika Miszczuk

Podsumowując, książka dobrze oddaje klimat tradycji, magii i zamierzchłych lat. Nie jest to powieść zła, niemniej nie do końca czuję się nią zaczarowana. Książka bezapelacyjnie otwiera drzwi do magicznego świata, ale przede mną zostały one zamknięte. Być może nie pasuję do tego środowiska i dlatego czuję mieszankę uczuć względem książki. Być może mój osąd wynika z faktu, iż nie zapoznałam się z pierwszą częścią, być może popełniłam błąd.

Wpisy, które mogą Ci się spodobać

Outliersi – Kimberly McCreight

Bookmoment

Marianna – Magdalena Wala

Bookmoment

Dziewczynka z atramentu i gwiazd – Kiran Millwood Hargrave

Bookmoment