Image default
Rozmowa

“W domu dość sporo mówiło się o religii” – rozmowa z Aleksandrem R. Michalakiem

Jest doktorem historii Uniwersytetu Gdańskiego oraz religii i teologii Trinity College w Dublinie. Opublikował książkę poświęconą koncepcji aniołów-wojowników. Tym razem zdecydował się na napisanie własnej interpretacji legendy o szczurołapie. Aleksander R. Michalak – człowiek o niezwykłej inteligencji i niebanalnym spojrzeniu na świat. Zapraszam serdecznie na rozmowę z autorem!

Ewa: “Denar dla szczurołapa” jest powieścią, w której fabuła oscyluje wokół legendy szczurołapa z Hameln. Dlaczego akurat ta legenda? Czy jest dla Pana ważna, znacząca?

Aleksander R. Michalak: Ta legenda ma w sobie jakiś złowieszczy urok i rzeczywiście intrygowała mnie od dawna, jednak do samej powieści trafiła stosunkowo późno. Początkowo budowałem fabułę wokół innych historii. Wolałbym ich jednak teraz nie wskazywać, żeby nie psuć przyjemności czytelnikom.

Naturalnie. Czy zdradzi Pan czytelnikom, jaki jest Pański ulubiony cytat, bądź fragment z książki “Denar dla szczurołapa”?

Najbardziej jestem chyba zadowolony ze sceny w mauzoleum, bo z nią początkowo miałem najwięcej problemów.

Nie chcąc za wiele zdradzać powiem, że scena, o której Pan wspomina, jak i wiele podobnych, potrafią wzbudzić w czytelniku nutę grozy pomieszanej z niepokojem. Skoro jesteśmy przy temacie grozy… Czy jest coś, co Pana przeraża?

Tego rodzaju przerażenia, jaki opisywałem w książce, obecnie raczej nie doświadczam. Musiałem zatem cofać się do wspomnień z wczesnego dzieciństwa żeby uchwycić ten lęk przed “nadprzyrodzonym”. Czasem jakiś jego przebłysk pojawia się w snach.

Wspomniał Pan, że miał najwięcej problemów z opisem sceny w mauzoleum. Czy może Pan podzielić się przyczyną?

Ponieważ uważałem, że jest to najważniejsza scena książki, a przez długi czas nie byłem z niej zadowolony. W poprzedniej wersji rękopisu rozgrywała się w innym miejscu i nawet po licznych poprawkach, wciąż wydawała mi się niezbyt przekonująca. Dopiero kiedy zmieniłem lokalizację akcji poczułem, że jest o wiele lepiej. Zmieniłem też rodzaj narracji.

W “Denarze dla szczurołapa” często porusza Pan temat teologii. Pan zaś jest doktorem w tej dziedzinie. Skąd zainteresowanie tą tematyką? Jaki wpływ miała Pańska praca naukowa na tworzenie książki?

W dzieciństwie ilustracje z „Biblii dla najmłodszych” ogromnie  działały mi na wyobraźnię. Zwłaszcza te, z mitycznymi elementami starożytnego Bliskiego Wschodu, które, być może, Edward Said uznałby za cokolwiek orientalizujące 😉 Fascynowała mnie też mitologia grecka.

W domu dość sporo mówiło się o religii, w taki sposób, że wydawała mi się bardzo istotnym zagadnieniem, wartym podjęcia studiów.

Praca naukowa miała bardzo istotny wpływ na powstanie książki. Studiując pod kątem naukowym starożytne źródła, np. Regułę Wojny, zastanawiałem się niejednokrotnie jak by to było, gdyby wierzyć w to, co się w nich znajduje, tak jak czynili to ich pierwsi odbiorcy. Co by było gdyby potraktować je poważnie? Ponadto umiejętność długiego skoncentrowania się na jednym temacie, czego zawsze wymaga praca nad doktoratem, także była bardzo istotna, bo pisanie debiutanckiej powieści było dość pracochłonne.

Z pewnością praca nad doktoratem wymagała od Pana wiele wysiłku. Przechodząc do tematu pisania… Ile czasu zajęło Panu tworzenia książki i czy wyrobił Pan sobie jakieś nawyki pisarskie?

Ponad trzy lata, chociaż oczywiście zajmowałem się w tym okresie nie tylko pisaniem. Chyba takie, żeby pisać regularnie, nawet kiedy nie mam na to ochoty, bez codziennego oczekiwania na natchnienie. Nie jest to łatwe, bo jednak nie do końca potrafię traktować twórczość jak pracę.

Proszę powiedzieć kim jest Pański autorytet i dlaczego?

Doświadczenie historii wskazuje, że najmądrzejsze i najbardziej zacne osoby popełniały niekiedy bardzo zasadnicze błędy, dlatego raczej nie podążam za autorytetami. Oczywiście jest wielu ludzi, których podziwiam z takich, bądź innych, względów. Jeśli chodzi o historię, ogromnie imponuje mi erudycja Jeana Delumeau. Co do literatury opartej na wcześniejszych badaniach, wedle mojej najlepszej wiedzy, nikt nie poszedł dalej niż Umberto Eco. Myślę, że mógłbym wymienić jeszcze wiele osób, z zupełnie różnych dziedzin, które darzę wielkim szacunkiem, jednak, tak jak wspomniałem na początku, to że ich podziwiam za pewne cechy, czy umiejętności nie oznacza, że rozciągam ich autorytet na wszystko, o czym się wypowiadali, wypowiadają lub będą wypowiadać.

Uważam, że to niezwykle ważne, co Pan zaznaczył. Również sądzę, że nie należy popadać w skrajności i nie trzymać się kurczowo tego, co zrobili najmądrzejsi i najwybitniejsi tego świata. Czy zdradzi Pan jakich autorów lubi czytać, lub jaka jest Pana ulubiona książka? Taka, którą bez wahania mógłby Pan polecić czytelnikom.

Najczęściej jednak czytam książki i artykuły naukowe, a także prace traktujące o tematach historycznych i religijnych,  w szerszym popularyzatorskim ujęciu (np. Historia Indii, Nad Nilem Błękitnym i Białym, Dzieje Wypraw Krzyżowych,  itp.).

Ulubiona… Hmm… Zawsze, w ciemno, poleciłbym „Imię Róży”, ale książka jest powszechnie znana, więc moja rekomendacja pewnie nie jest konieczna:)

„Podróże z Herodotem” i „Heban” Kapuścińskiego, „Ryby śpiewają w Ukayali” Fiedlera. „Czy diabeł może być zbawiony” Kołakowskiego.

Podziwiam bystrość Tyrmanda z „Dziennika 1954”. Wielkie wrażenie wywarła na mnie książka „Moje drzewko pomarańczowe” i jej kontynuacja, ale czytałem ją jako nastolatek i, niestety, pewnie teraz nie odczuwałbym już tych samych wzruszeń.

Jesienią lubię wracać do opowiadań Lovecrafta i Washingtona Irvinga, „Rip Van Vinkle i inne opowiadania” (wydanie z rysunkami Szancera).

Wspomniał Pan o opowiadaniach Lovecrafta… Jakie jest Pańskie ulubione opowiadanie tego autora?

Wahałbym się między “Zew Cthulhu”, a tym opowiadaniem o pisarzu, który przyciągany potężną siłą wchodzi do piwnic i wieży zamkniętego od dawna quasi kościoła. Jeśli się nie mylę to chyba “Duch Ciemności”. Bardzo podobała mi się historia o tym grabarzu, który zatrzasnął się w grobowcu – narracja jest jednak  tak oszczędna, że mam wątpliwości, czy  Lovecraft jest jego autorem.

Domeną Lovecrafta są bogate opisy, zatem nie dziwi mnie Pańska wątpliwość. “Zew Cthulhu” uważam za świetną powieść, którą powinni przeczytać fani, nie tylko gatunku, ale i literatury. Tak na koniec… Proszę powiedzieć, czy ma Pan w planach kolejne powieści?

Zgadzam się całkowicie  z Pani opinią.

Tak, chciałbym napisać powieść, w której pojawią się bohaterowie “Denara dla Szczurołapa”, a potem książkę, której akcja rozgrywa się na Bliskim Wschodzie, przed Drugą Wojną Światową. Liczę, że potem będą kolejne pomysły.

Trzymam kciuki za kolejne sukcesy i życzę Panu nieskończonego natchnienia! Serdecznie dziękuję za rozmowę!

Mam nadzieje, że Pani życzenia się spełnią. Bardzo dziękuję!

Aleksander R. Michalak od kilkunastu lat zajmuje się badaniami nad historią i religią Bliskiego Wschodu – przede wszystkim nad judaizmem i wczesnym chrześcijaństwem. Doktor historii Uniwersytetu Gdańskiego oraz religii i teologii Trinity College w Dublinie. W prestiżowym wydawnictwie Mohr Siebeck opublikował książkę poświęconą koncepcji aniołów-wojowników. Publikował też artykuły z dziedziny demonologii i angelologii biblijnej. Wykładowca religioznawstwa (m.in. przedmiotu religijna mapa świata) i pracownik działu dokumentacyjnego w jednym z pomorskich muzeów. Stypendysta University of Notre Dame, Eberhard Karls Universität Tübingen oraz Albright Institute of Archeological Research w Jerozolimie. Prowadził również kwerendy badawcze w londyńskich National Archives, w jerozolimskiej bibliotece dominikańskiej École biblique oraz USHMM w Waszyngtonie. W przeszłości podejmował prace tak różnorodne, jak: międzynarodowy przedstawiciel handlowy, magazynier, pracownik galerii sztuki czy dziennikarz. Posługuje się kilkoma językami i studiuje kolejne. Przejawia słabość do kawy, dżinu oraz ozdobnych fajek do opium. Wysoko ceni aktywność fizyczną. Inspirują go egzotyczne podróże, a także dziewiętnastowieczny typ naukowca-awanturnika a la Alois Musil. Obecnie mieszka w Gdańsku.

Fot.: Archiwum prywatne

Wpisy, które mogą Ci się spodobać

Przez pryzmat niepowagi – Mateusz Wieczorek o pisaniu, inspiracjach i… ZUSie.

Bookmoment

“Pisanie jest oddychaniem” – rozmowa z Brunem Kadyną

Bookmoment

„U Bednarka trupy były, są i będą” – rozmowa z Adrianem Bednarkiem

Bookmoment