Image default
Na ekranie Recenzje

Wehikuł czasu zwany Stranger Things

O „Stranger Things” powiedziano już chyba wszystko, serial został przeanalizowany w każdy możliwy sposób, a teorie skupiające się na domysłach widzów ciągle ewoluują. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie opowiedziała Ci o moich odczuciach, zatem…

Czy zechcesz przenieść się ze mną do lat osiemdziesiątych, gdzie ludzie nie byli owładnięci telefonami komórkowymi, a na listach przebojów królowali Pink Floyd czy Queen? Serdecznie zapraszam Cię do świata “Stranger Things” wykreowanego przez braci Duffer. Nie ma się czego bać, chociaż musisz mieć oczy szeroko otwarte. Kto wie? Może tuż za Tobą stoi Demogorgon?

Grupa chłopców marzy o tym, aby stać się bohaterami i pokonać najstraszniejsze potwory. W piwnicznym otoczeniu urządzają sobie grę w której wcielają się w role fikcyjnych postaci. Nie zdają sobie sprawy, że niebawem będą musieli stawić czoło prawdziwemu zagrożeniu. Zaginięcie Willa (Noah Schnapp) rozpoczyna historię w której przeważa miks gatunkowy – horror, dramat, romans, science-fiction, sensacja, komedia. Przyjaciele za wszelką cenę chcą odnaleźć chłopca, rozpoczynają więc własne śledztwo. Podczas poszukiwań natrafiają na tajemniczą dziewczynę o osobliwym imieniu – Jedenaście (Millie Bobby Brown). Wkrótce okazuje się, że dziewczynka skrywa pewien sekret…

(źródło: grafika google)

Oglądając pierwszy odcinek miałam nieodparte wrażenie, że serial jest ekranizacją powieści Stephena Kinga. Mroczny klimat, lata osiemdziesiąte, dzieciaki na rowerach – to takie w jego stylu! Jednakże mój osąd nie był słuszny, bowiem Stephen King nie ma nic wspólnego z serialem (może oprócz tego, że jest zachwycony produkcją czemu dał wyraz na swoim Twitterze).

O ile sama fabuła (która nawiasem mówiąc może wydawać się sztampowa) skupia się na poszukiwaniach chłopca, tak tło wydarzeń utkane jest z codziennych dylematów każdego człowieka – na pewno pamiętasz swój pierwszy zawód miłosny czy rozczarowanie. Serial w subtelny sposób odwołuje się do tychże rozterek powodując wzbierającą nostalgię. Bracia Duffer przeniosą Cię do małego miasteczka, które niegdyś szczęśliwe, teraz zasnuło się czernią. Nie tak łatwo pogodzić się ze zniknięciem najlepszego przyjaciela. Całym sobą starasz się go odnaleźć, ale wszystkie tropy prowadzą w ślepą uliczkę. Chyba, że otworzysz szerzej oczy i ujrzysz to przed czym ostrzegali Cię rodzice. “Stranger Things” sprawią, że nie raz odczujesz zimny dreszcz na plecach. Nawet muzyka gra wtedy gdy powinna, milknie kiedy tego chcesz. Ciemność zalewa odbiornik telewizora, wnika w kable, przygnębienie sięga zenitu, aby zaraz rozbłysnąć magią przedstawionego uniwersum, bo “Stranger Things” właśnie takie są – magiczne. Bracia Duffer genialnie połączyli wszystkie elementy, każde wydarzenie wydaje się być dopięte na ostatni guzik – atmosfera opowiedzianej historii robi wrażenie, nawet specyficzna naiwność bohaterów ma swoje miejsce i czas. Osobiście nie zauważyłam żadnych dziur fabularnych.

Dbałość o szczegóły możesz zauważyć również w odniesieniu do realiów sprzed lat, które wzbudzą w Tobie sentyment. Chyba nie zapomniałeś o radiomagnetofonach, telefonach z długimi kablami, abyś mógł swobodnie poruszać się po mieszkaniu przy okazji rozmowy, czy krótkofalówki będące obiektem marzeń każdego nastolatka. “Stranger Things”, aż kipi od tych „fantów”, dzięki czemu staje się tym bardziej wiarygodne. Dzięki Matt’owi i Ross’owi podróż w czasie stała się możliwa – pozwolili wybrzmieć tej historii, wciągnęli widza w swój świat, wypluwając resztki rozczarowania faktem, że pierwszy sezon liczy jedynie osiem odcinków.

Caleb McLaughlin, Gaten Matarazzo, Millie Bobby Brown, Finn Wolfhard | Noah Schnapp
(źródło: www.filmweb.pl)

Gra aktorska zasługuje na owacje na stojąco. Bohaterowie idealnie wpasowali się w tło, każdy przelewał na ekran swoje emocje czy uczucia, stając się tym bardziej autentycznym. Należy podkreślić, iż głównymi postaciami są dzieci, zatem ich reakcje niekiedy mogą wydać się przesadzone, ale… Czy nie o to chodzi? Dzieci odbierają wszelkie bodźce płynące z zewnątrz zupełnie inaczej niż dorośli. Zapewniam Cię zatem, że dzieciaki zapadną Ci w pamięć i nie prędko stamtąd wyjdą.

Każda postać ma swoją historię, tło, mocne i słabe strony. Co ważniejsze – bohaterowie dojrzewają na Twoich oczach. Każdy z nich dowiaduje się czegoś o sobie, nabywa nowe, kluczowe cechy. Samo budowanie relacji jest mistrzowskie – w dobie kryzysu topór wojenny zostaje zakopany. Osobiście byłam (i wciąż jestem) zauroczona grą Millie Bobby Brown. Zagubiona dziewczynka błąkająca się po lesie. Jest przerażona, wycofana, jakby nieświadoma niebezpieczeństwa. Gdy ją zobaczysz, wszelkie stereotypy dotyczące dziewcząt odejdą w niepamięć.

Millie Bobby Brown | Charlie Heaton, Natalia Dyer, Joe Keery
(źródło: www.filmweb.pl)

Wielkie brawa należą się również Winonie Ryder (którą możesz kojarzyć z takich kultowych filmów jak “Czarny łabędź”, “Edward Nożycoręki” czy “Sok z żuka”) za spektakularne ukazanie dramatu matki, która straciła syna. Kobieta za wszelką cenę chce go odnaleźć i nie cofnie się przed niczym, aby tego dokonać.

Winona Ryder
(źródło: www.filmweb.pl)

Bardzo lubię oglądać seriale, jednakże traktuję je jako niewymagające źródło rozrywki. “Stranger Things” zapewnił mi niezwykłą frajdę, a jakże! Ale dodatkowo dorzucił nieprzespane noce spowodowane – po pierwsze ciekawością, po drugie włączaniem kolejnego odcinka. Z drżącym sercem czekam na kolejny sezon! Niejednoznaczne zakończenie otwiera furtkę do równie ciekawej kontynuacji.

“Stranger Things” to przede wszystkim piękna historia o przyjaźni, poświęceniu, oddaniu, jednak serial nawiązuje również do stereotypów czy uprzedzeń. Nie zabraknie również odniesień do kultowych filmów – gdzie nie gdzie uśmiechniesz się pod nosem. Według mnie to najlepszy serial jaki dane mi było oglądać. Wszystko w nim jest wyśmienite – gra aktorska, klimat, historia, rosnące napięcie, rozdzierające emocje, dramat. “Stranger Things” pokazuje, że można stworzyć coś mrożącego krew w żyłach przy jednoczesnym zapewnieniu radochy. Polecam!

Wpisy, które mogą Ci się spodobać

Cisza białego miasta – Eva García Sáenz de Urturi

Bookmoment

Paradox – Christian Jerry

Bookmoment

Mroczna Wieża – czy aby na pewno?

Bookmoment