Image default
Książki Literatura młodzieżowa Recenzje Romans

Wiecznie żywy – Isaac Marion

W szeroko pojętej kulturze zombie były przedstawiane na jeden sposób: mordercze, rozkładające się żywe trupy żądne mózgów. Ich aura często upiększana była przez bełkotliwe dźwięki i chwiejny, nieskoordynowany krok. Rasa ta odstawała od „normalnych” ludzi bowiem zombie nie posiadali choćby krztyny duszy, uczuć czy myśli. Wyzuci z człowieczeństwa ukierunkowani byli na niszczenie i mordowanie.

Wyobraź sobie apokaliptyczny świat, którym rządzą zombie. R jest jednym z nich. Nie pamięta swojej przeszłości, swojego pełnego imienia, działa instynktownie. Wyróżnia się nieco spośród innych osobników swego gatunku bowiem całkiem dobrze się trzyma – nie gnije, potrafi wykrzesać z siebie kilka sylab, które bynajmniej nie przypominają charkotu. Kiedy na jego drodze pojawia się dziewczyna – jak najbardziej żywa – łączą się dwa kompletnie odmienne światy, których obopólna bytność nie powinna mieć miejsca.

Nie ma co czekać na idealny świat. Świat zawsze jest taki jaki jest teraz i od ciebie zależy, jak na niego zareagujesz.

Isaac Marion

Issac Marion przedstawił własne, dość oryginalne spojrzenie na zombie. I choć tutaj żywe trupy wciąż żerują na innych, tak posiadają szczątki mentalności pozwalającej im na wykrzesanie z siebie emocji. Są zorganizowanym społeczeństwem posiadającym szkoły czy kościoły, wprawdzie brak im moralności nie można odmówić im osobowości.

„Wiecznie żywy” jest swego rodzaju wariacją szekspirowskiego dzieła opowiadającego historię słynnych kochanków – Romeo i Julii. Wydawać by się mogło, że w świecie ogarniętym zarazą ludzie zapomną czym jest miłość – nic bardziej mylnego.

Niezaprzeczalną zaletą powieści jest kreacja głównego bohatera – zombie – któremu Isaac Marion udzielił głosu narratora i pomimo że wpływa to niekiedy na rozwój akcji, która notabene jest dość specyficzna, tak każdy element jest dobrze wyważony i summa summarum potrzebny. Historia opowiedziana z  perspektywy wiecznie żywego początkowo może przypominać infantylny zbiór nieuporządkowanych myśli, z czasem jednak odczucia przybierają zupełnie inny wydźwięk, który wzbudza w odbiorcy sympatię. Na wskroś przewidywalna postać żeńska, choć może drażnić, nie psuje odbioru utworu, aczkolwiek jej zarys, jak i pozostałych bohaterów wypada dość przeciętnie.

Klimat powieści wychodzi nieco poza ramy schematu charakterystycznego dla paranormal romanse, na którego bazie autor zbudował pozbawioną ckliwości historię, w której groza flirtuje z romansem. Pomiędzy niesmacznymi wręcz obrzydliwymi momentami jest miejsce na czułość, lekkość i naturalność. Głównym autem powieści staje się przystępny i plastyczny język urozmaicony szczyptą ironicznego humoru.

Pozornie historia jest bardzo prosta, aczkolwiek przesiąknięta ponadczasowymi wartościami, które chcąc nie chcąc popychają czytelnika do wejrzenia w głąb siebie, pojawia się refleksja podszyta przekazem dotyczącym otaczającej nas rzeczywistości – interakcji międzyludzkich, odbiorem społeczeństwa czy wartości. Czasami warto na chwilę zwolnić, rozejrzeć się wokół i zastanowić dokąd zmierzamy.

„Wiecznie żywy” to opowieść podkreślająca urokliwą przewrotność losu. Bynajmniej nie obyło się bez kilku potknięć, jednak całość prezentuje się przyzwoicie. Ot, prosta, niewymagająca powieść na jeden wieczór.

Wpisy, które mogą Ci się spodobać

Stephen King: instrukcja obsługi – Robert Ziębiński

Bookmoment

Słodkie życie – Olga Klara Maniak

Bookmoment

To – Stephen King

Bookmoment