Image default
Fantastyka Książki Recenzje Science fiction

Zabójcze maszyny – Philip Reeve

W gatunku fantastyki postapokaliptycznej odnajduje się coraz więcej pisarzy, których pesymistyczne spojrzenie w przyszłość, niejednokrotnie, potrafi zjeżyć włos na głowie. Kataklizm, broń biologiczna, wojna – to tylko przykłady, dające podwaliny do dobrego książkowego scenariusza.

Ile może się zdarzyć w przeciągu sześćdziesięciu minut? Tyle wystarczyło, aby świat, który widzimy, legł w gruzach. Znana dotąd cywilizacja przestała istnieć. Tysiące lat później, nastała nowa era; era ruchomych miast. Sieją one niezwykłe spustoszenie, przemierzają niezbadane ziemie, żeby polować, atakować i pożerać siebie nawzajem. Jednym z takich miast jest Londyn – potężna metropolia, która wciąż jest „głodna”. W trakcie jednego z wypadów, Wielki Mistrz Cechu Historyków zostaje zaatakowany przez tajemniczą dziewczynę. Jednemu z czeladników udaje się uratować mu życie, ale jego gloria nie trwa zbyt długo. Podczas pogodni za tajemniczą napastniczką chłopak wypada z pędzącego miasta. Dwoje nieznanych sobie wcześniej nastolatków ląduje na pustkowiach, gdzie zdani są wyłącznie na siebie. Pozostaje im tylko przetrwać wśród potworności otaczającego ich świata…

Wszystkie jego wyprawy i przygody były tylko próbami ucieczki od tej jednej prawdy (…).

Philip Reeve

„Zabójcze maszyny” zabierają czytelnika w odległy świat – dość ponurą wizję przyszłości. W tym postapokaliptycznym uniwersum, nie brak elementów steampunku czy dystonii. To właśnie na nich, opiera się fabularny pomysł, który przez swą niebanalność wyróżnia się na tle książek sobie podobnych. Ta przytłaczająca przyszłość jest jedynie jałowym i zagraconym plenerem. Ludzie wskrzesili miasta, wyposażyli je w gąsienice i silniki, za pomocą których, mogą się przemieszczać i udawać na poszukiwania mniejszych miast, możliwych do pożarcia i pochłonięcia z nich wszystkiego, co najlepsze.

Choć fabuła nie jest złożona czy wielowątkowa, tak wykreowany przez autora świat jest nietuzinkowy, oryginalny i dobrze dopracowany. Nie ma w nim miejsca na fabularne dziury, potknięcia, czy cukierkową posypkę. Pomysł ten jest surowy, niekiedy brutalny. Momentami wybrzmiewa romantyczna melodia, jednak jest ona dość szybko uciszana twardym zgrzytem metalu i stali. Akcja powieści jest dynamiczna. Choć początkowo wydawać się może, że będzie opierać się na dość powszechnym schemacie trójkąta miłosnego, tak autor wytyczna swoją drogę, która finalnie zaskakuje.

Bohaterowie powieści zostali dobrze nakreśleni, choć zdarzają się momenty, kiedy bywają irytujący czy infantylni. Postaci nie do końca są pewne zamiarów innych, nie wiedzą komu mogą zaufać, kto naprawdę chce im pomóc, a kto zrobi wszystko, aby ich omamić. Wszystkie te czynniki mają wpływ na wątpliwy rozsądek. Biorąc jednak pod uwagę ich wiek – jest to dość zrozumiałe. Rzucane kłody odzierają bohaterów z codzienności jaką znali. Wychodzące, na światło dzienne, sekrety spędzają im sen z powiek, zabierając poczucie bezpieczeństwa, czy przynależności.

Intrygująca fabuła i wartka akcja to natomiast nie wszystko. Ważne są również emocje, jakich dostarcza powieść, a „Zabójcze maszyny” nie dostarczają ich niemal wcale. Przedstawione wydarzenia, choć oddziałują na bohaterów, nie wzbudzają w czytelniku większego napięcia. Autor postawił na solidne zarysowanie świata, zapominając przy tym o wykrzesaniu z czytelnika odrobiny nerwów, czy oczekiwań. Efektem tego, odbiorca może spotkać się ze sporym uczuciem niedosytu.

„Zabójcze maszyny” to dobrze skonstruowana powieść, w której ogromną rolę odgrywa determinacja. Książka kierowana jest raczej do młodzieży, co da się odczuć m.in. przez niewymagający i prosty język. Dorosły czytelnik może nie odczuć satysfakcji po skończonej lekturze lub zanurzyć się w irytacji, wynikającej z infantylnego zachowania bohaterów.

Wpisy, które mogą Ci się spodobać

Ciemna strona – Tarryn Fisher

Bookmoment

Ostatni worek cementu – Mateusz Wieczorek

Bookmoment

Dla niej wszystko – Alexa Riley

Bookmoment